Kobieta
Co robić? Mój chłopiec pokochał inną!
Prastary lemat z życia ludzkiego, który zrodził niejedną powieść i niejeden wiersz. Co możesz zrobić? Chyba nic, a to z powodów przedstawionych w odpowiedzi poprzedniej. Trzeba zacisnąć zęby i przecierpieć. Na pociechę mogę Ci powiedzieć jedynie to, że i Ty nie zostaniesz na resztę życia nieutulona w żalu, jeszcze zainteresujesz się niejednym chłopcem, w niejednym będziesz się kochała i kto wie, czy za 5 lub 10 lat nie będziesz się dziwiła, że tak ciężko przeżywałaś kiedyś odejście tego chłopca. Oddzielna uwaga należy się Twoim myślom o zemście. Zemsta wypływa, jak wiadomo, "z uczucia niskiego i ma tę fatalną właściwość, że choć podaje czarkę goryczy przeciwnikowi, to zmusza mszczącego się do wypicia z niej gorzkiego osadu. Za co chcesz mścić się na nim? Że Cię przestał kochać? Że pokochał inną? Czy brałaś z nim ślub? Czy przyrzekał Ci dojrzale, uroczyście, przy świadkach, że Cię nie opuści aż do śmierci? Wtedy rozumiałbym Twój żal i pretensję, jednak nie rozumiałbym pragnienia zemsty. Rozchodzą się bowiem nawet ludzie dorośli, a choć dla strony pozostawionej przeżycie to zawsze nielekkie, za-zwyczej nie myśli się o zemście. Aby się wzajemnie kochać, trzeba woli i zgody dwóch stron i nikt nie jest w stanie tutaj pomóc, jeśli którejś Ł z nich zabrakło uczucia. Pomyśl, czy ma jakiś sens i moralne uzasadnienie zemsta za to, że komuś przestałaś się podobać, że nie budzisz w nim serdecznych uczuć, lub że ktoś inny podoba mu się bardziej? Nie było między Wami żadnych spraw nieodwracalnych, żadnych poważnych zobowiązań, jakie bywają na ogół między ludźmi dojrzałymi, mającymi na przykład wspólne dziecko. Tylko w takich poważnych sytuacjach niepodo-banie się nie jest wystarczającym powodem do rozejścia się zostaje bowiem zagrożone dobro rodziny i dziecka, a to jest społecznie i moralnie dobrem ważniejszym i wyższym nawet od nowych porywów uczuciowych któregoś z rodziców. Podstawowa reguła w takich młodzieńczych miłościach jak Wasza powinna brzmieć: pozostajemy ze sobą tak długo, jak długo jest nam obojgu dobrze, dopóki przebywanie we własnym towarzystwie sprawia nam przyjemność i radość. Pamiętając o swoim wieku i o młodzieńczym charakterze tej pierwszej miłości, nie podejmujcie niczego, co zwiększyłoby ponad miarę Waszą odpowiedzialność za siebie i co z pierwszej młodzieńczej miłości uczyniłoby przedwcześnie miłość pełną, dojrzałą, której obowiązkom i odpowiedzialności nie potrafilibyście jeszcze sprostać. Chodzi przecież o to, aby miłość młodzieńcza wzbogacała życie, a nie komplikowała go na miarę związków ludzi dorosłych. Niestety, nie brak i takich wypadków wśród młodzieży, że już w pierwszych porywach miłosnych zostają przekroczone wszystkie bariery. Chociaż wiele w nich uczuciach bywa niedojrzałości i elementów zabawy, młodzi ściągają na siebie zupełnie poważne kłopoty i całkiem niezabawne skutki. I wtedy nie ma na kim mścić się za to, co się stało; samo życie mści się nieraz okrutnie, zwłaszcza na dziewczynie, za lekkomyślne, zbyt wczesne rozpoczęcie życia płciowego pod wpływem uczucia, które okazało się zwodnicze i przemijające. Główne więc lekarstwo na Twoje kłopoty znajdziesz w mierzeniu właściwą miarą tego, co przeżywasz w dziedzinie miłości mając 13 czy 15 lat. Nie wmawiaj w siebie ani w niego, że to „już na zawsze" i „do śmierci", nie żądaj też od niego takich przysiąg, zdawaj sobie sprawę z praw rządzących uczuciami w Waszym wieku i nie buduj ciężkich i wielkich gmachów na nietrwałym fundamencie pierwszych uczuć. Jeśli więc zdarzy się, że on odejdzie, zakochawszy się w kim innym, zachowaj się z godnością i życz mu, aby nowa miłość nie okazała się gorsza od Waszej, która się skończyła.“Ponieważ piszę dla dziewcząt zarówno ze wsi, jak i z miast, dla tych, które już dużo wiedzą na ten temat (choćby z lektury), jak i dla tych, które o tym nie wiedzą nic lub prawie nic, nie uniknę tego, iż część informacji wyda się wielu z Was nazbyt elementarna i oczywista. Znajdą się jednak na pewno i takie wiadomości, o których nie słyszałyście. Przywiązuję do tej książeczki wielką wagę. Nie ma bo- wiem przesady w stwierdzeniu, że decydujący wpływ na styl miłości i kształt życia płciowego wywierają kobiety, a nie mężczyźni. A jest tak dla tej prostej przyczyny, że miłość, życie płciowe i stanowiące jego ukoronowanie macierzyństwo stanowią właśnie powołanie kobiety. Kobiety też o wiele głębiej niż mężczyźni przeżywają każde niepowodzenie i klęskę w tej dziedzinie. Dlatego powinny już na początku drogi życiowej być świadome swoich w tej dziedzinie możliwości, swoich obowiązków i uprawnień.”