Kobieta
Dlaczego nauczyciele nie pozwalają nam się malować?
Czy widziałyście gdzieś długowłosego żołnierza, z bujną grzywą w lokach? A może milicjantkę kierującą ruchem ulicznym w fantazyjnej czapeczce, z modną torebką damską? Na pewno nie, a nawet na samą myśl o tak wyglądających żołnierzach i milicjantkach ogarnia Was śmiech. Dlaczego? Przecież nie brak chłopców, którzy noszą długie włosy, nie budząc swym wyglądem sensacji, nie brak również noszących oryginalne nakrycie głowy i modne torebki kobiet, które nie wywołują złośliwych uwag i komentarzy z tego tytułu. Tak, lecz sytuacja żołnierza i milicjantki jest szczególna: ogół stawia im określone wymagania nie tylko co do ich funkcji i pracy, ale także co do wyglądu i zachowania. Długie włosy u mężczyzny są dla nas na ogół oznaką (choćby pozorną) zniewieścia-łości, a zniewieściały żołnierz to pojęcie wewnętrznie sprzeczne, bo żołnierz ma być dziarski, męski, energiczny. Milicjantka ma być przedstawicielką władzy, osobą, z którą należy się liczyć, dlatego też wdzięcząca się po kobiecemu strojna milicjantka działa na szkodę swojego autorytetu, jest dla kierowców bardziej „szykowną babką" niż „władzą". To samo jest z uczennicami. W szkole masz być przede wszystkim pic kobietą, lecz uczennicą, nie masz czarować nauczycieli, ale ich słuchać, masz zyskiwać ich uznanie nie dla swej urody, ale dla swych walorów umysłowych i pracy. Koledzy Twoi w szkole są nie obiektami Twoich sukcesów w „podrywaniu", lecz towarzyszami pracy i na" ki. Że bywa inaczej i towarzysz nauki staje się nieraz czymś więcej niż dobrym kompanem, to już inna sprawa, ale sprawa, która z reguły odbywa się poza lekcjami i co do której nauczyciele w najlepszym wypadku zachowują dyskretną neutralność. Dlatego nie dziwię się, że szkoły nie tolerują u chłopców długich fryzur (zwłaszcza zaniedbanych) oraz malowania się dziewcząt. W Anglii obserwowałem, jak w dzień po rozpoczęciu nowego roku szkolnego liczba „długowłosych" na ulicach zmalała o ZU. Po prostu uczniowie musieli albo obciąć plony wakacyjnego przyrostu swych fryzur, albo zrezygnować z chodzenia do szkoły. Wybrali oczywiście szkołę. Trzeba jednak rozróżniać między chodzeniem do szkoły z umalowaną twarzą i wylakierowanymi paznokciami a rozsądnym używaniem kosmetyków w czasie pozaszkolnym (np. wybierając się na wieczorek taneczny, na imieniny do koleżanki, do teatru itp.). Pierwsza zasada mądrości nastolatek powinna brzmieć następująco: dobry makijaż to taki, którego się nie zauważa. W Waszym wieku głównym walorem urody jest naturalność i świeżość młodości. Kremu, pudru, szminki możecie używać bardzo dyskretnie, dla ukrycia jakiejś drobnej wady czy mankamentu skóry lub podkreślenia jakiegoś, ważnego, Waszym zdaniem, elementu Waszej urody. Nie jestem specjalistą od makijażu, dlatego nie potrafię udzielić Wam szczegółowych wskazówek (podają je często czasopisma młodzieżowe, jak np. „Filipinka"), na pewno jednak zrobicie dobrze stosując zasadę, że cokolwiek zrobicie dla upiększenia siebie, powinno wyglądać jakby było naturalne, jak gdyby Wam było dane od natury. Dlatego też pielęgnowanie paznokci (konieczne!) powinno u Was polegać tylko na ich obcinaniu, piłowaniu i polerowaniu oraz wycinaniu skórek, ale nie na lakierowaniu błyszczącym lakierem. Możecie za pomocą tonujących szamponów urozmaicać odcienie swoich włosów, ale unikajcie tych szokujących przeskoków od kruczej czerni do platynowej jasności, a później znów do barwy fioletowej. Zrozumcie: osoby starsze kosmetykami nadrabiają braki w urodzie, Wy tych braków jeszcze nie macie; one muszą sztucznie stwarzać to, co Wy jeszcze macie od natury (interesującą barwę i puszystość włosów, świeżość cery itd.). Niestety, i dla Was przyjdzie czas tych samych konieczności i praktyk, unikajcie ich jednak, dopóki tego nie potrzebujecie, zwłaszcza że nieumiejętne stałe używanie i nadużywanie kremów, pudrów, lakierów, szminek, henny itp. przedwcześnie niszczy cerę i włosy, przyśpiesza ich starzenie się. Makijaż jest sztuką, której trzeba się uczyć, ale we właściwym czasie i miejscu, a takim miejscem nie jest klasa szkolna. Nie byłoby jednak słuszne uważać za kosmetyki tylko pudry, szminki i kremy. Kosmetyki to także: woda, mydło toaletowe, talk higieniczny i sól do kąpieli nóg oraz woda kolońska, pasta do zębów i płyn do płukania ust, szyszki kąpielowe, a przede wszystkim... słońce oraz powietrze. Tych kosmetyków używajcie jak najwięcej. Na pewno Wam nie zaszkodzą, na pewno też nawet w najbardziej rygorystycznej szkole nikt nie będzie miał do Was pretensji o to, że ich używacie.“Ponieważ piszę dla dziewcząt zarówno ze wsi, jak i z miast, dla tych, które już dużo wiedzą na ten temat (choćby z lektury), jak i dla tych, które o tym nie wiedzą nic lub prawie nic, nie uniknę tego, iż część informacji wyda się wielu z Was nazbyt elementarna i oczywista. Znajdą się jednak na pewno i takie wiadomości, o których nie słyszałyście. Przywiązuję do tej książeczki wielką wagę. Nie ma bo- wiem przesady w stwierdzeniu, że decydujący wpływ na styl miłości i kształt życia płciowego wywierają kobiety, a nie mężczyźni. A jest tak dla tej prostej przyczyny, że miłość, życie płciowe i stanowiące jego ukoronowanie macierzyństwo stanowią właśnie powołanie kobiety. Kobiety też o wiele głębiej niż mężczyźni przeżywają każde niepowodzenie i klęskę w tej dziedzinie. Dlatego powinny już na początku drogi życiowej być świadome swoich w tej dziedzinie możliwości, swoich obowiązków i uprawnień.”