Reklama

Miłość

Przyjaźń

Zachowanie

Małżeństwo

Ginekolog

Częste pytania


Czy wypada, aby dziewczyna pisała i otrzymywała listy miłosne?

Niemal wszyscy zakochani pisują do siebie, i to nie tylko wtedy, kiedy ich los rozłączy na jakiś czas, ale nawet kiedy mogą widywać się niemal codziennie. Przyczyny tego są rozmaite. Czasem to tylko moda i maniera, kiedy indziej jedyny sposób na to, aby nieśmiały chłopiec mógł wyrazić dziewczynie to, czego nie śmie powiedzieć ustnie. Dorosłym może wydawać się śmieszne, że oto dziewczyna, która rano widziała się z chłopcem w szkole, po południu pisze do niego list. Nie ma w tym nic śmiesznego i należy to do często stosowanego rytuału młodzieńczej miłości. O czym trzeba wszakże pamiętać przy pisaniu takich listów? Otóż o tym, że jest to składnik tej poufnej i tylko Was obchodzącej sprawy, dlatego też nie można listów ta­kich czytać koleżankom ani innym kolegom. Nie należy ich porzucać na stole i pod stołem, żeby mógł je tam zna­leźć np. młodszy brat i wyśmiać lub z triumfem zanieść mamusi. Nie wolno pisać ich na lekcjach, bo może je zła­pać nauczyciel i wykpić przed całą klasą. Przy tych wszy­stkich warunkach, podyktowanych wymogami dyskrecji i szacunku dla autora lub adresata, trzeba jednak zawsze liczyć się z tym, że list taki może dostać się w niepowołane ręce. Nie wolno więc pisać „dla draki" płomiennych zaklęć i wyznań erotycznych, bo przypadkowy znalazca nie od­różni tego, co jest tutaj żartem i „draką", a co zostało na­pisane serio. Kiedyś dużo trudu kosztowało mnie ratowanie przed solidnym laniem chłopca, który pisząc taki list do swojej dziewczyny przepisał dosłownie namiętny i przesycony erotyzmem list miłosny z powieści wybitnego francuskiego pisarza Siendhala. List ten trafił przypadkowo do rąk ro­dziców dziewczyny i możecie sobie wyobrazić, jak się po­czuli, gdy przeczytali o „gorących, parnych nocach miłos­nych" i o „namiętnych pocałunkach, którymi obsypywał całe ciało"... stendhalowski bohater powieści w liście za­adresowanym do ich 15-letniej córki. Teraz druga sprawa: tajemnica korespondecji. Konsty­tucyjna zasada tajemnicy korespondencji obejmuje wszy­stkich obywateli kraju, a więc i młodzież. Dlatego też żadne listy nie powinny być otwierane przez kogoś poza adresatem, nawet przez dyrektora szkoły. Trzeba jednak zrozumieć, że dyrektor szkoły może podejrzewać, że coś nie jest w porządku, jeśli dziewczyna mieszkająca z rodzi­cami otrzymuje listy na adres szkoły, a nie domowy. W ta­kim wypadku dyrektor powinien wezwać uczennicę do siebie i zapytać, od kogo i w jakiej sprawie jest ten list, wysłany na tak niecodzienny adres (nie mam na myśli uczniów zamiejscowych, mieszkających w internacie, lecz miejscowych). Jeśli uczennica odmówi wyjaśnień, dyrek­tor też nie powinien otwierać listu, lecz odesłać go nada­wcy bez otwierania, zapowiadając uczennicy, że w przy­szłości żadne takie listy nie bedą jej doręczane. W takiej sytuacji najlepiej upoważnić dyrektora do przeczytania listu, wyjaśniając, że np. rodzice są przeciwni Waszej sym­patii zdanym chłopcem dla takich a takich powodów. Jeśli potraficie przekonać dyrektora czy wychowawcę, że rację macie Wy, a nie rodzice, wtedy na pewno nie będzie dal­szych przeszkód w korespondowaniu tą drogą. Gdyby jednak były, wtedy zawsze zostaje Wam jeszcze korespondencja na adres zaufanej ciotki lub wreszcie na posfe restante. Zrobienie takiego dopisku na kopercie (za­miast adresu) powoduje zatrzymanie listu na poczcie do osobistego odbioru za okazaniem legitymacji. Dlatego trze­ba na listach posfe restante podawać prawdziwe imię i nazwisko oraz numer urzędu pocztowego, jeśli w mieście jest więcej niż jeden urząd pocztowy. Sam nieraz odpisuję tym czytelniczkom, które boją się otrzymać list w domu, na poste restante, choć jest to forma niedogodna, bo wy­maga częstego dowiadywania się na poczcie (po 14 dniach listy nie odebrane odsyła się nadawcy).

Cytat Dnia!

“Ponieważ piszę dla dziewcząt zarówno ze wsi, jak i z miast, dla tych, które już dużo wiedzą na ten temat (choćby z lektury), jak i dla tych, które o tym nie wiedzą nic lub prawie nic, nie uniknę tego, iż część informacji wyda się wielu z Was nazbyt elementarna i oczywista. Znajdą się jednak na pewno i takie wiadomości, o których nie słyszałyście. Przywiązuję do tej książeczki wielką wagę. Nie ma bo- wiem przesady w stwierdzeniu, że decydujący wpływ na styl miłości i kształt życia płciowego wywierają kobiety, a nie mężczyźni. A jest tak dla tej prostej przyczyny, że miłość, życie płciowe i stanowiące jego ukoronowanie ma­cierzyństwo stanowią właśnie powołanie kobiety. Kobiety też o wiele głębiej niż mężczyźni przeżywają każde niepo­wodzenie i klęskę w tej dziedzinie. Dlatego powinny już na początku drogi życiowej być świadome swoich w tej dziedzinie możliwości, swoich obowiązków i uprawnień.”