Kobieta
Jak ocenić moralnie ludzi?
Zależy, z jakiego punktu widzenia rzecz całą się ocenia »o jakich ludzi tutaj chodzi. Gdyby pytanie takie człowiek Wierzący postawił księdzu, ten zapewne odpowiedziałby Mkrótko: „Wszelkie współżycie płciowe poza ramami sakramentalnego małżeństwa jest śmiertelnym grzechem". Ja odpowiem na nie z własnego stanowiska, niezależnego od religii, które różni się od stanowiska księdza. Czytelniczkom pozostawiam do rozstrzygnięcia, które stanowisko wydaje im się słuszniejsze. Instytucja małżeństwa służy głównie zabezpieczeniu interesów rodziny, a zwłaszcza dzieci zrodzonych w danym małżeństwie. Słusznie uważa się, że właśnie w małżeństwie dzieci znajdują rękojmię najpewniejszych i najpo-myślniejszych warunków dla swego rozwoju, bowiem instytucja małżeństwa podnosi szereg zobowiązań natury moralnej, powstających zawsze między kochającymi się — jak obowiązek wzajemnego szacunku, utrzymania materialnego (czyli alimentacji), solidarności — do rangi obowiązków prawnych, których złamanie może być karane sądownie. Gdy chodzi o kobietę (u której macierzyństwo gra z reguły o wiele większą rolę w samopoczuciu życiowym niż ojcowstwo u mężczyzny), małżeństwo i prawnie uznana rodzina stanowi również najpomyślniejszą sytuację dla jej miłości i życia płciowego. Małżeństwo bowiem zapewnia ciągłość związku, daje niezbędne dla szczęścia kobiety poczucie pewności w posiadaniu męża, rodziny, dziecka. Z punktu widzenia moralności świeckiej jest rzeczą obojętną, kiedy dwoje dorosłych ludzi rozpoczęło współżycie płciowe, czy przed zawarciem związku małżeńskiego, czy dopiero po nim. Jest to ich prywatna sprawa, o której tylko oni mogą decydować, jeśli tylko małżeństwu ich nic nie można zarzucić pod względem wypełniania podstawowych obowiązków prawnych i moralnych, jakie wzięli na siebie, podpisując akt ślubu w urzędzie stanu cywilnego. Jest oczywiście rzeczą życiowo niebezpieczną, zwłaszcza dla kobiety, rozpoczynać współżycie płciowe przed zawarciem małżeństwa (kiedy nie ma pewności, czy ślub zostanie zawarty), ale z punktu widzenia moralności świeckiej nie ma w tym nic haniebnego ani budzącego zgorszenie. Zdarza się jednak, że istnieją pary, które całymi latami współżyją ze sobą, wychowują dzieci, tworzą rodzinę, choć nie stanowią małżeństwa cywilnego ani nie wzięli ślubu kościelnego (który zresztą w obliczu prawa nie ma żadnego znaczenia). Powody takiego stanu rzeczy bywają różne; czasem jedna ze stron nie ma przeprowadzonego prawnie rozwodu z poprzednim małżonkiem, czasem grają tutaj rolę względy rodzinne, czasem zaś ludzie tacy uważają, że byłoby śmieszne po tylu latach zgodnego współżycia rejestrować swoje faktyczne małżeństwo w urzędzie stanu cywilnego. Jak się do nich ustosunkować? Po prostu jak do małżeństwa de facto , jeśli nie de jurę . Społecznie i moralnie ważne jest przecież nie to, czy nazwiska ich figurują lub nie w odpowiedniej rubryce księgi urzędu .u cywilnego lub czy ksiądz związał im ręce stułą, czy nie, tylko to, czy się kochają, czy są sobie wierni, a przede wszystkim wierni obietnicom, jakie sobie dali, postanawiając pędzić wspólne życie, czy dobrze wychowują dzieci, czy są uczciwi i porządni, czy komórka społeczna rodziny, którą stworzyli, zapisuje się po stronie społecznych zysków czy też strat. Dlatego wiele szkód moralnych wyrządzają ci, którzy prześladują takich ludzi, zatruwają im życie, obmawiają i szkalują, a bywa tak zwłaszcza w małych miasteczkach i wsiach. Czyż nie jest rzeczą niewątpliwą, że taka para zasługuje na o wiele większy szacunek i poważanie społeczne niż niejedno kłócące się i zdemoralizowane małżeństwo, nawet zawarte prawnie lub pobłogosławione przez-księdza, które mimo to jest ogniskiem moralnego nieładu i swarów, krzywdy dzieci, źródłem powszechnego zgorszenia. Trzeba jednak z góry powiedzieć, że współżycie ludzi na wiarę powinno być zjawiskiem całkiem wyjątkowym, jako że sytuacja takich ludzi jest w naszym kraju z reguły wyjątkowo trudna, niedogodna też wychowawczo jest sytuacja ich dzieci, które często stają się przedmiotem kpin i natrząsań się ze strony rówieśników. Regułą powinno być, aby każdy trwały związek ludzi dorosłych, zwłaszcza kiedy został uwieńczony urodzeniem potomstwa, był zalegalizowany przez zawarcie formalnego małżeństwa (leży to zwłaszcza w interesie kobiety i dzieci).“Ponieważ piszę dla dziewcząt zarówno ze wsi, jak i z miast, dla tych, które już dużo wiedzą na ten temat (choćby z lektury), jak i dla tych, które o tym nie wiedzą nic lub prawie nic, nie uniknę tego, iż część informacji wyda się wielu z Was nazbyt elementarna i oczywista. Znajdą się jednak na pewno i takie wiadomości, o których nie słyszałyście. Przywiązuję do tej książeczki wielką wagę. Nie ma bo- wiem przesady w stwierdzeniu, że decydujący wpływ na styl miłości i kształt życia płciowego wywierają kobiety, a nie mężczyźni. A jest tak dla tej prostej przyczyny, że miłość, życie płciowe i stanowiące jego ukoronowanie macierzyństwo stanowią właśnie powołanie kobiety. Kobiety też o wiele głębiej niż mężczyźni przeżywają każde niepowodzenie i klęskę w tej dziedzinie. Dlatego powinny już na początku drogi życiowej być świadome swoich w tej dziedzinie możliwości, swoich obowiązków i uprawnień.”