Kobieta
Czy słusznie robią te dziewczyny?
Przykro mi nawet czytać takie pytanie, a cóż dopiero na nie odpowiadać. To prawda, że są dziewczyny mieszające pojęcie męskości z chamstwem i ordynarnością, i są chłopcy, którzy uważają, że znieważać, poniewierać, czy nawet bić dziewczynę jest oznaką ich męskiej siły i nowoczesności. Takie sytuacje mogą się jednak zdarzać bądź w środowiskach zupełnego prymitywu i braku wszelkiej kultury, bądź też tam, gdzie nie ma w, ogóle uczuć choćby podobnych do miłości, a jest tylko szukanie tzw. „rozładowania" seksualnego. Jeśli wrócicie do odpowiedzi na pytania 1, 2, 3 i następne, na które odpowiadając, usiłowałem określić podstawową treść miłości, to łatwo przekonacie się, że nie może być żadnego związku ani nawet możliwości współistnienia prawdziwej miłości z brutalnością, ordynarnością i przemocą stosowaną względem osoby kochanej. Ten, kto kocha, chce szczęścia osoby ukochanej nawet za cenę własnych wyrzeczeń i poświęceń, a czyż można za zabieg uszczęśliwiający uznać poniewieranie, poniżanie i bicie? Prawdę mówiąc, w każdym takim przypadku, który dociera do mnie, widzę większą może winę dziewczyny niż chłopca. Nie posądzajcie mnie o stronniczość, ale pisałem już, że głównie od Was zależy kształt życia uczuciowego i związanej z nim dziedziny obyczajowej, dziewczyny bo- ♦ /air — aną. — czytaj „fer" — uczciwy, zgodny z zasadami grywiem z reguły tak są traktowane przez chłopców, jak same pozwalają się traktować. Otrzymują od nich tyle objawów szacunku, ile go same żądają i wymagają. Chłopiec na tyle sobie wobec Was pozwala, na ile czuje, że mu pozwolicie. Ilekroć więc otrzymuję rozpaczliwy list od dziewczyny sponiewieranej, zelżonej lub pobitej przez chłopaka, tyle-kroć po bliższym zbadaniu sprawy przekonuję się, ze znacznie wcześniej zachodziły już między nim sytuacje, które niejako przygotowywały ten końcowy i najbardziej obrzydliwy finał z pobiciem. Z początku dziewczyna tolerowała tylko to, że on w jej obecności używał ordynarnego języka i mówił niedowcipne, a tylko obrzydliwe kawały; później że przy jakiejś sprzeczce ścierpiała i wybaczyła, że ją zelżył ohydnym, ulicznym epitetem. Wreszcie doczekała się, że ją spoliczkował i poniżył przy innych kolegach, czy wręcz publicznie. Przecież łatwo zrozumieć, że nie doszłoby do tego, gdyby już przy pierwszym objawie lekceważenia i braku szacunku, jakim było przeklinanie i używanie rynsztokowego języka w jej obecności, powiedział krótko i zdecydowanie: „Nie ścierpię tego i albo skończysz z tym ulicznym żargonem, albo nie chcę Cię znać. Wybieraj!". Zrozumcie mnie dobrze — wcale nie żądam od Was, abyście były salonowymi damami, „świętymi niedotykal-skimi", bez poczucia humoru, nie stosującymi się do młodzieżowej gwary i sposobu bycia. Ale między młodzieżową gwarą a ordynarnością i wulgarnością, między „kumplow-skim stosunkiem chłopca do dziewczyny a chamstwem leży cała przepaść. Stawiając chłopcu od początku wymaganie kulturalnego i jednak innego niż wobec kolegów zachowania, w najskuteczniejszy sposób zabezpieczacie się przed takim traktowaniem, jakie Was później boli i upokarza. Dziewczyny, które ulegają modzie i godzą się na to, aby je traktować brutalnie, lżyć i poniewierać, same do siebie mogą czuć pretensje o swój los, a w oczach trzeźwo myślących ludzi, niezależnie od wieku, nie będą nowoczesne, lecz tylko głupie i niekulturalne. Trzeba zresztą powiedzieć, że chłopcy traktują z reguły w ten sposób „łatwe dziewczyny", które bez trudu godzą się na wszystko w dziedzinie płciowej, których poszukują dla „rozładowania", ale którymi w duchu pogardzają. Jest to bowiem pozorny paradoks męskiej psychiki, że mężczyzna, goniąc za łatwym ifżyciem płciowym, jednocześnie naprawdę ceni i jest gotów pokochać tylko te dziewczęta, których sympatię i uczucie zdobywa niełatwo. Taka dziewczyna budzi w chłopcu szacunek dla samej siebie, a równocześnie umacnia jego poczucie wartości własnej, jako tego, któremu udało się ją zdobyć i wzbudzić do siebie miłość. Tego, niestety, wiele młodych dziewcząt nie rozumie, stąd też liczne omyłki i błędy życiowe popełniane przez nie nieraz.już w bardzo wczesnym wieku.“Ponieważ piszę dla dziewcząt zarówno ze wsi, jak i z miast, dla tych, które już dużo wiedzą na ten temat (choćby z lektury), jak i dla tych, które o tym nie wiedzą nic lub prawie nic, nie uniknę tego, iż część informacji wyda się wielu z Was nazbyt elementarna i oczywista. Znajdą się jednak na pewno i takie wiadomości, o których nie słyszałyście. Przywiązuję do tej książeczki wielką wagę. Nie ma bo- wiem przesady w stwierdzeniu, że decydujący wpływ na styl miłości i kształt życia płciowego wywierają kobiety, a nie mężczyźni. A jest tak dla tej prostej przyczyny, że miłość, życie płciowe i stanowiące jego ukoronowanie macierzyństwo stanowią właśnie powołanie kobiety. Kobiety też o wiele głębiej niż mężczyźni przeżywają każde niepowodzenie i klęskę w tej dziedzinie. Dlatego powinny już na początku drogi życiowej być świadome swoich w tej dziedzinie możliwości, swoich obowiązków i uprawnień.”