Kobieta
Dlaczego każdy chłopiec chce się z nami od razu całować, ściskać itd?
To zdziwienie i zaskoczenie wielu dziewcząt w wieku 13—15 lat zachowaniem się chłopców wynika właśnie z odmienności psychiki męskiej i kobiecej, która zaznacza się już w wieku dorastania. Podczas gdy dorastająca dziewczyna marzy głównie o kontakcie duchowym, o miłości, czułości, chłopcy dążą z reguły do kontaktu fizycznego. Stąd lubią się w tym wieku szarpać i baraszkować, ściskać i całować. Spośród różnych form kontaktu fizycznego (trzymanie się za ręce, głaskanie się, obejmowanie, „wieszanie się" na sobie itp.) pocałunki są bezpośrednio związane z przeżyciami seksualnymi, jako że usta należą do tych stref ciała, które, odbierając pewne bodźce dotykowe, cieplne i inne, mogą wywoływać stan podniecenia seksualnego. Takie strefy ciała, które (poza narządami płciowymi) mogą być źródłem pobudzenia i podniecenia seksualnego, nazywamy strefami erogenicz-nyrni i do nich u kobiet należą np. brodawki piersiowe. Każda więc próba chłopca całowania dziewczyny w usta lub dotykania jej piersi jest świadomą lub nieświadomą próbą wywołania u dziewczyny stanu podniecenia, który w określonych warunkach i sytuacji może ją skłonić do zgody na pełny stosunek seksualny. Nie trzeba tego tak rozumieć, że każdy chłopiec, starając się pocałować dziewczynę, myśli już o „uwiedzeniu jej", tylko tak, że wielu może tak myśleć, a jeśli nawet nie myśli, to obiektywnie działa w tym kierunku. Sposoby całowania się są bardzo różne, od niewinnych „cmoknięć" do pocałunków namiętnych, pozostawiających ślady na skórze, i do tych „głębokich", wyraźnie już sprzężonych z doznaniami seksualnymi, wywołującymi bowiem silny stan podniecenia u obu stron. Żaden ze sposobów całowania się nie jest „obrzydliwy", jeśli ma miejsce między osobami dojrzałymi do pełnej miłości, które traktują je obok wszelkich innych pieszczot i dotyków jako wstęp do stosunku płciowego. Chodzi tylko o to, aby wszystko występowało we właściwym miejscu i czasie. Jeśli ani dziewczyna, ani chłopiec nie mają zamiaru rozpoczynać jeszcze życia płciowego, wiedząc, że na to dla nich za wcześnie, wtedy 'nie ma żadnego sensu rozdrażniać się pocałunkami i pieszczotami do ostatecznych granic i odskakiwać od siebie — jak piszecie — nieraz w ostatnim momencie, czując, że jeszcze chwila, a sprawy potoczą się dalej w kierunku, którego w spokojnym stanie ducha wolałybyście uniknąć, i przekroczycie granice, których wolałybyście nie przekraczać. Czy to znaczy, że nie macie się nigdy całować? Przy obecnej modzie młodzieżowej na całowanie się byłoby to żądanie nierealne. Raczej jako dziewczęta nie powinnyście zbyt lekkomyślnie szafować pocałunkami, a szczególnie dopuszczać do tego rodzaju pocałunków, które Was żenują, sprawiają Wam przykrość lub napawają wręcz obrzydzeniem. Musicie dobrze zdawać sobie sprawę z tego, że każde zezwolenie chłopcu na pocałunek, jest niemą odpowiedzią: „tak, możesz", na jego równie nieme pytanie: „czy mogę"? Nie dziwcie się też chłopcom, że mają do Was żal i pretensję, jeśli pozwalałyście im w tej dziedzinie (pocałunków i pieszczot) na wszystko, doprowadziłyście ich do „temperatury wrzenia" i dopiero na samym końcu mówicie nagle i twardo: „nie", kiedy spodziewają się przy Waszej zgodzie przebyć wszystkie bariery i osiągnąć upragniony cel. Każdy dozwolony przez Was pocałunek, każdy przyzwolony dotyk czy pieszczota, to obietnica dziewczyny, wyrażona w niemej mowie, jaką ludzie posługują się w zakresie spraw erotycznych i seksualnych. Nie obiecuj więcej, niż masz ochotę i możność spełnić! Nie pozwalaj chłopcu na to, co uzasadnione i piękne między dojrzałymi ludźmi, ja- ko wstęp do pełnej miłości, a okaleczone między nastolatkami, którzy wiedzą, że na pełną miłość wypada im jeszcze zaczekać. Wtedy też znacznie rzadziej będziesz cierpiała z powodu wyrzutów chłopca, bo ten nigdy nie poczuje się oszukany przez Ciebie i dość wcześnie spotkawszy się z Twoim „nie", zrozumie granice, jakie mu zakreślasz. Rzecz zależy przede wszystkim od dziewczyny.“Ponieważ piszę dla dziewcząt zarówno ze wsi, jak i z miast, dla tych, które już dużo wiedzą na ten temat (choćby z lektury), jak i dla tych, które o tym nie wiedzą nic lub prawie nic, nie uniknę tego, iż część informacji wyda się wielu z Was nazbyt elementarna i oczywista. Znajdą się jednak na pewno i takie wiadomości, o których nie słyszałyście. Przywiązuję do tej książeczki wielką wagę. Nie ma bo- wiem przesady w stwierdzeniu, że decydujący wpływ na styl miłości i kształt życia płciowego wywierają kobiety, a nie mężczyźni. A jest tak dla tej prostej przyczyny, że miłość, życie płciowe i stanowiące jego ukoronowanie macierzyństwo stanowią właśnie powołanie kobiety. Kobiety też o wiele głębiej niż mężczyźni przeżywają każde niepowodzenie i klęskę w tej dziedzinie. Dlatego powinny już na początku drogi życiowej być świadome swoich w tej dziedzinie możliwości, swoich obowiązków i uprawnień.”